
JA O SOBIE
Nie jest łatwo znaleźć jedno słowo, które opisałoby to, czym się zajmuję, bo chyba nie ma na to jednej definicji.
Dlatego nazywam siebie tą, która…
– łączy ludzi,
– towarzyszy i jest obok, gdy pojawia się taka potrzeba,
– patrzy na wszystko inaczej, bo dużo głębiej,
– potrafi wydobyć z ludzi ich talenty i to, co w nich najpiękniejsze,
– tworzy wyjątkowe momenty.
Moją specjalnością jest dar słyszenia i rozumienia drugiego człowieka, a także niezwykła łatwość organizowania codzienności, która dla wielu bywa wyzwaniem.
Moją drugą „specjalnością” jest zachwyt pięknem lasów i łąk – wystarczy jedno spojrzenie, by poczuć, że jesteśmy jednym.
Jestem też tą, dla której muzyka, taniec i granie na instrumentach są formą medytacji, to one niosą mnie od dziecka.
A zamiłowanie do pięknych wnętrz naturalnie wplata się w moje życie, tworząc mój dom i przestrzeń wokół mnie pełną harmonii i spokoju.
To, co mnie niesie przez życie
-> Wierzę, że najlepszym wzorem na wszystko są przyroda i ludzie, którzy nas wznoszą.
-> Wyznaję zasadę, że niech każdy robi to, co potrafi najpiękniej. Dobrze, że potrafimy tak dużo rzeczy zrobić sami, ale to nie znaczy, że musimy robić wszystko. Oddelegowanie czynności profesjonalistom daje nam więcej wolnego czasu na kreację i działanie, w obszarze, w którym jesteśmy naprawdę dobrzy, a im pozwala zarabiać, robiąc to, w czym oni są najlepsi. To dla mnie piękna, prosta forma współtworzenia wspólnego życia.
-> Mocno stawiam na sprzątanie swojego domu ze zbędnych rzeczy. Przedmioty są po to, by nam służyły i ułatwiały życie, nie po to, by je posiadać i gromadzić. Z czasem okazuje się, że nasze „przydasie” wcale nam się nie przydają, a jedynie zajmują przestrzeń, którą tak naprawdę potrzebujemy dla siebie.
-> Dom jest dla mnie świątynią. Dlatego uważam, że warto troszczyć się o spokój, który w nim panuje, o świeże kwiaty, o drobne gesty, które wnoszą lekkość i harmonię. Jak mawiała Izyda, mamy dwa domy: ciało i przestrzeń, w której mieszkamy. Oba zasługują na taką samą troskę, czułość i piękno.
-> Wierzę, że kiedy pojawia się w nas chaos, najlepiej jest pójść do lasu. Las potrafi uporządkować w głowie więcej, niż nam się wydaje. To samo dotyczy kłótni: jeśli poczujesz, że masz ochotę się pokłócić, wybierz się do lasu i spróbuj zrobić to tam. Zobaczysz, jak szybko wszystko wraca na swoje miejsce.
-> Czuję, że zatrzymanie się na moment w życiu jest czymś naturalnym, czasem wręcz potrzebnym. Ważne tylko, by w tym czasie nie szarpać się wewnętrznie i nie wierzgąć nóżkami, lecz pozwolić sobie na ciszę. Trzeba też uważać, by nie pokochać tego zatrzymania zbyt mocno i nie pozostać w nim na zbyt długo. Wszystko w naturze jest cykliczne: pory roku, księżyc, nasze własne etapy. Dlatego zatrzymanie w życiu człowieka jest czymś zupełnie naturalnym, częścią tego samego rytmu.
-> Zapraszam do codziennego praktykowania zachwytu wszystkim, co nas otacza. Zachwyt sprawia, że każdy dzień staje się odrobinę bardziej magiczny i znacznie prostszy. Wystarczy zachwycić się wolnym miejscem parkingowym, białym piórkiem spadającym właśnie obok nas, tęczą, słońcem, trawą, ludźmi, aby poczuć się lepiej i zobaczyć ile jest obfitości w naszym życiu.